Dobre stopnie w szkole to nie wszystko…

Jutro ostatni dzień roku szkolnego, a mnie przypomniała się moja promocja doktorska (a było to dawno, bo już kilkanaście lat temu!! 🙂 ). Ale o tym za chwilę… Najpierw kilka szkolnych refleksji…

Jutro dzieci w wrócą do domów ze świadectwami rozpoczynając wakacje. Całoroczny wysiłek zostanie podsumowany świadectwem szkolnym i ocenami końcowymi, które mają odzwierciedlać poziom, na jakim dziecko przyswoiło sobie wiedzę z danego przedmiotu. Czerwony pasek na świadectwie to powód do dumy dla rodziców. Na apelach szkolnych podawane będą statystyki stopni i im wyższa średnia ocen danej klasy, tym większe gratulacje dla wychowawcy i tym większy prestiż dla szkoły. 

Ale jako była piątkowa i szóstkowa uczennica czuję, że to takie smutne, że często dzieci są definiowane przez to, jak radzą sobie w szkole i jak wysokie stopnie dostają. Sama pamiętam, że choć nikt mnie nigdy do nauki nie zmuszał (a rodzice wręcz odciągali;) ), to mając wysokie ambicje czułam wewnętrzne ciśnienie do uczenia się wszystkich przedmiotów na sto procent. Było wręcz tak, że miałam same piątki od góry do dołu, a z niczego nie czułam się “dobra”. Serio! Na szczęście, chyba w drugiej klasie szkoły średniej, zainteresowałam się fizyką, zaczęłam czytać poza szkolne podręczniki i rozwiązywać coraz trudniejsze zadania, które tylko pogłębiały moją ciekawość do fizyki. Ostatecznie ukończyłam studia magisterskie, a następnie doktoranckie na uniwersytecie i obroniłam tytuł doktora nauk fizycznych w zakresie fizyki.

Ale od razu chciałam podkreślić: dobre oceny w szkole, uzyskany tytuł czy stopień naukowy nic nie znaczą. “W prawdziwym świecie poza murami akademii, wymaga się czegoś więcej aniżeli dobrych stopni” – jak pisał Robert T. Kiyosaki. To twoje doświadczenia tworzą cię i formują osobę, którą jesteś jako pracownik, rodzic czy człowiek. To jak sobie radzisz z tym, co cię w życiu spotyka (m.in. są to też i ciężkie egzaminy szkolne, które jednak nigdy nie są aż tak trudne jak te życiowe…), to wszystko razem tworzy twój kapitał. Pamiętajcie, że większość ludzi sukcesu wcale nie miała najlepszych stopni w szkole! 

“W prawdziwym świecie to nie mądrzy, lecz odważni idą do przodu” (R. T. Kiyosaki). I tej odwagi życzę wszystkim uczniom i studentom!! Pięknych wakacji kochani!

A wracając do mojej promocji doktorskiej, czyli uroczystego rozdanie dyplomów doktorskich, to było to niesamowite przeżycie! Wraz z innymi promowanymi doktorami ubranymi w togi, w obecności władz uczelni i zaproszonych gości składaliśmy przysięgę doktorską* będącą warunkiem koniecznym do potwierdzenia nadania stopnia naukowego doktora. Potem były gratulacje, pamiątkowe zdjęcia i spotkanie rodzinne, które było szczególne. Jestem pierwszą osobą w mojej rodzinie, która zdała maturę, pierwszą osobą, która uzyskała tytuł magistra, pierwszą osobą, która uzyskała stopień naukowy doktora. I wszystko to było możliwe dzięki mojej pracy i wsparciu najbliższych, za co jestem ogromnie wdzięczna. 

Prośba do wszystkich rodziców – bądźcie wsparciem dla swoich dzieci! Nie tylko finansowym 😉 , ale i mentalnym. Czasami wybory naszych dzieci mogą być dla nas rodziców niezrozumiałe, ale doceniajmy ich odwagę, pasję i chęć “odnalezienia siebie”, a nie tylko ich stopnie w szkole…

A jakie są Wasze refleksje związane ze szkołą ? 

Pozdrawiam serdecznie,

Mariola

P.S. Więcej wpisów z serii “Rozwój osobisty/Motywacja” znajdziecie tutaj .

* Treść przysięgi doktorskiej tutaj: https://www.uj.edu.pl/doktoranci/sprawy-organizacyjne/przysiega-doktorska

•   Uważasz, że ten artykuł jest ważny? To podaj go dalej! 
•   Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się swoją opinią w formie komentarza :)
•   Obserwuj mnie na Facebooku LamaridaBlog
•   Śledź mnie na Instagramie lamaridapl
•   Dziękuję i pozdrawiam! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *